Wiersze

Edward Piega

SYRENKI WARSZAWSKIEJ DO MIESZCZAN PRZESŁANIE

Od dziesiątków już lat, na Cokole stoję,
patrząc, jak powstałe z gruzów,
pięknieje dziś Miasto - ukochane moje !
Bulwary nad Wisłą, Centrum Kopernika -
pną się w górę wieżowce -
stary pejzaż Warszawy - powoli zanika !
Byłam Ongiś Atrakcją stołecznego Grodu,
a teraz już nie wiem, z jakiego powodu,
Warszawianom moim, stał się bardziej bliski,
od powabnej Syrenki, nowoczesny co prawda,
lecz to tylko Most - choćby Świętokrzyski .
Mój własny - już zniknął z nad wiślanej Sceny,
lecz żal w sercu pozostał,
że Nowy - nie ochrzczono Imieniem S Y R E N Y !
Dziś, patrząc na północ, żal z serca umyka,
widząc, jak Dłoń z Dłonią - oba Brzegi styka !
W związku z tym nadzieja w mym Sercu zakwita,
że okazja nadarza się tu znakomita:
by jak Ongiś WARS z SAWĄ,
co nad Wisłą w tym miejscu założyli Plemię,
nowy MOST PÓŁNOCNY - nazwać Ich Imieniem !!!

O to, Panią Prezydent, prosi jeśli łaska - w imieniu Warszawian SYRENKA WARSZAWSKA !

↑ powrót do spisu utworów ↑


Henryka Wieczorkowska

Pierwszy sierpnia 1944r.

Dość już mieliśmy tego terroru niemieckiego.
Przez pięć lat warszawskie serca gniewem pałały, wolności chciały.
Chociaż Niemcy militarną potęgą byli,
to My Warszawiacy żeśmy się ich nie przestraszyli.
Walka o honor się toczyła, z góry przegrana była.
Bo Sowieci za Wisłą stali i na swój łup czekali.
Cudu nad Wisłą nie było,
chociaż zapału na dwa miesiące starczyło.
Młode serca gniewem pałały, dość już terroru miały.
Tylko karabin, czy butelka z benzyną,
wszystko było dobre do walki z gadziną.
Nasza krew w tej walce nie była zmarnowana,
na ołtarzu wolności ją złożono,
światu udowodniono, że wolność ponad własne życie kochamy.
I przelać jej dla Ojczyzny się nie lękamy.
Zawsze tak bywało, że wolność karabinem się zdobywało.
My Polacy gdy o wolność chodziło,
nie było ważne czy to Polska,
czy inne państwo było.
To głupota powiecie?
Bo każdy naród na świecie, był od tego daleki,
by wolność zdobywać przez wieki.
My to nieszczęście mamy, że wolność zawsze karabinem zdobywamy.
Dziewczęta i Chłopcy pamiętajcie, że Ci Powstańcy w Waszym wieku byli,
gdy karabin do ręki chwycili.
Swoje życie oddali byśmy się dziś wolnością radowali.
Dlatego pierwszego sierpnia pochylcie głowy,
przy krzyżach z białej brzozy.
To Wasi rówieśnicy spoczywają i wymarzoną wolność z Nieba oglądają.
Nie zmarnujmy tej wielkiej ofiary, nie wdawajmy się w żadne swary,
by nasze wnuki też tą wolnością się cieszyli i szczęśliwi byli.

Wiersz ten poświęcam mojemu kochanemu wnukowi Kamilowi, który się urodził pierwszego sierpnia. Twoja babcia Henryka Wieczorkowska.

↑ powrót do spisu utworów ↑


Edward Piega

Impresje bielańskie
Z przyrodą pod rękę

Trochę wiosny jesienią, w dniu słonecznym od rana,

spacerując , napotkasz na warszawskich Bielanach !

Kiedy w las się zanurzysz, pełen złotych już liści,

i spłoszysz wiewiórkę, co orzeszek czyści . . .

Chciał byś przysiąść zmęczony,

lecz z pod ławki wyskoczył, królik – przestraszony !

Biedak pewnie zabłądził, przez zrządzenie Losu.

Późną wiosną tu dotarł, ścieżką z Kampinosu !

Teraz wrócić nie może, bo mu ścieżkę zagrodził,

zwierz olbrzymi i mocny !

Ludzie o nim mówią, że to - M o s t P ó ł n o c n y !

Żeby był człowiekiem, cieszył by się z tego,

a będąc królikiem – to już coś innego . . .

Może tylko tęsknić, za mamą i tatą,

a ja ? – a ja mu nie mogę, nic poradzić na to !

Opuszczam więc Las Stary, bo już mi się dają, we znaki komary !

Stromą ścieżką w dół, a potem schodkami,

pnę się w górę , głaskany, po twarzy – listkami.

Jeszcze trochę wysiłku, jeszcze stopni parę,

i już z za drzew widzę, jak wzrastają ku Niebu,

kamedulskie , stare, dwie wieże z krzyżami . . .

To tak, jakby Wieki całe – szły do Nieba parami !

Tak tutaj jest pięknie – istny zawrót głowy !

ALMA MATER - Prymasa, taras widokowy . . .

Ławy, stoły, altana, jak z ,, Zakopca’’ rodem,

Zapraszają, by schronić się przed deszczem,

osłonić przed słońcem, wiatrem i przed chłodem !

Gdy już chwilkę odsapniesz – podejdź do bariery,

gdzie oparte o poręcz, zerkają ku dołowi, dwa zmęczone rowery !

A tam – Wisłostradą, jak szalone gnają, ryczące dwu-ślady !

,,Góral’’ - ,,Damkę’’ trąca : masz piękną przerzutkę ,

- może by tak razem, nad Wisłę – na zwiady ?

Wtem chłopak podchodzi i ,,Damkę’’ dosiada !

Dziewczyna , na ,,Górala’’ zaś nogę zakłada

i chce ruszyć z miejsca, a tu – łańcuch spada !

A co było dalej – mówić nie wypada . . .

Ja tymczasem leśnym , wzdłuż Dewajtis – duktem,

przecinam Marymoncką i dalej już truchtem,

zerkając po lewej na Lasek Lindego,

słyszę : - ktoś, na kogoś krzyczy : na czerwonym, nie przechodź – lebiego !

Wszystko dziś się zmienia, jak w kalejdoskopie !

Wczoraj tylko pasy, a dzisiaj już światła – dzięki Europie !

Zaś Szpital Bielański, w zieleni skąpany,

na łonie przyrody, liże nasze rany . . .

A oto i Metro – Wawrzyszew na trasie :

Nowoczesna Stacja ! vis a vis – Wolumen, nadal dobrze ma się !

Stąd już bardzo blisko, do Stawów ,,Brustmana’’

Do Oazy Spokoju – na warszawskich Bielanach !

Kilkadziesiąt ławek, nad Stawem przysiadło,

a na wodnej tafli, wokół pięknej fontanny – tańczy kaczek Stadło !

I w takiej Scenerii, w kontakcie z Przyrodą,

dotykasz Jej ręką i czujesz się młodo ! ! !

A kiedy kaczuszki podkarmisz jeszcze, te, na Stawach Brustmana,

dzieląc z nimi się bułką, którą miałeś zjeść z rana,

Gdy z trawnika uprzątniesz , porzucone butelki,

to wysiłek maleńki, a pożytek – jest WIELKI !

I tak mimo woli, kochając PRZYRODĘ, oddajesz Jej siebie,

Ją - biorąc w NAGRODĘ !

KONIEC

↑ powrót do spisu utworów ↑


Maria Malinowska


Dla Ciebie

Chciałabym napisać wiersz dla ciebie

lecz nie potrafię

Chciałabym namalować obraz

lecz nie mam talentu

Chciałabym skomponować muzykę

i tego nie potrafię

Lecz gdy mnie zabraknie

wsłuchaj się w szum lasów,szept leśnych strumyków

tam są moje wiersze

Gdy mnie zabraknie

posluchaj śpiewu ptaków,halnego wichru granie,grzmotów z nieba

tam jest moja muzyka

I gdy mnie nie będzie

spójrz na ziemię,niebo,góry i kwiaty

tam są moje obrazy

I gdy mnie zabraknie

pomyśl czasem o mnie lecz z uśmiechem

↑ powrót do spisu utworów ↑


Ewa Dembowska


Brzoza lat 66

Sen

Śniło mi się, że mam pięć lat i mieszkam na Pradze,

mama do przedszkola znów mnie odprowadza.

Dzisiaj będzie nowa audycja radiowa.

Po turecku na podłodze siądziemy i sluchać jej będziemy.

Uwaga!

Tu Polskie Radio Warszawa !

Kuku kuku kuku audycja się zaczyna !

Kuku kuku kuku słuchajcie przedszkolaki !

...........

Na lewym brzegu polskiej rzeki Wisły leży miasto Warszawa

/podobno nazwa jej pochodzi od imion Wars i Sawa-

to znana Wam historia co była w innej bajce/

Dzis o Warszawie nowej bajeczki posłuchajcie.

Ile jest dzielnic w Warszawie po prostu nie policzę,

o jednej z nich nam opowie mały Jaś Wędrowniczek.

Wędrując sobie z miasta do miasta przybył też do Warszawy,

a będąc na lewym brzegu Wisły patrzył na jej brzeg prawy.

Z Pragi,bo tak się zowie część miasta lewobrzeżna,

serce naszego miasta zobaczyć dobrze można.

Nad trasą szybkiego ruchu czas jakby się zatrzymał,b

stary zamek,stare domy,kolumnę Zygmunta widać.

Pod nimi Mariensztadt ,też już niemłody, patrzy na Wisły wody.

Widać też Syrenkę,słynny herb Warszawy,

ona trzyma miecz w dłoni,by bronić polskiej sławy.

Jak w starożytnej legendzie półkobieta-półryba,

bo w baśniach sprzed wieków często tak bywa.

Nad dachami domów widać kościołów wieże.

Przodkowie nasi byli oddani Bogu szczerze.

Bóg,honor i Ojczyzna to hasło ich było,

i do walki o wolność zawsze prowadziło.

Jak tam się dostać?-rozmyśla sobie mały Jaś Wędrowniczek.

Którym przejść mostem na tamtą stronę?-bo mostów też nie policzę.

Stoi i myśli.Widzi się w Wiśle,aż nagle zadrżal z wrażenia,

bo jego postać w lustrze wody w pięknego ptaka się zmienia.

I leci Jasio ptak piękny/a może to znany nam wszystkim orzeł?/

Leci nad wodą,nad miastem leci,patrzy na domy i dzieci.

Wtem dojrzał pana z białą laseczką prowadzi go jakieś dziecko.

Zniżył lot Jasio ,jako ptak-orzeł,albo też inny ptak może.

Przysiadł na znanej nam już kolumnie,patrzy i słucha rozumnie.

-czy wiesz dziaduniu-zapytuje dziecko pana z białą laseczką,

że te stare mury i stara baszta niegdyś broniły miasta?

Tu przed Szwedami i przed innymi bronili się warszawiacy,

to dzięki nim my dzisiaj jesteśmy Polacy.

Kiedy przymykam oczy,dziaduniu,bardzo mi się podoba,

bo widzę jak szablą macha otyły Onufry Zagłoba.

Ty oczami swej duszy widzieć go możesz,bo przecież znasz go dobrze.

Przed Nowym Miastem jest Barbakan a przed nim Miasto Stare.

A wiesz,dziaduniu,że Niemcy chcieli,żeby nie było ich wcale?

Lecz jeden chłopczyk,jak ja nieduży,bardzo się na nich wkurzyl

i rzucił butelkę z cieczą ognistą,gdy Niemcy byli już blisko.

Powstrzymał ich atak śmiało i trochę Starówki ocalało.

Po wojnie,dziaduniu,z tych szczątków pobudowano je od początku.

Ten mały chłopczyk ma swój pomnik i nikt o nim nie zapomni.

Szewc Jan Kiliński też patrzy ze swojego pomnika,

on walczył z zaborcami u boku Kościuszki - naczelnika.

To też znana historia,ale z innego powstania narodowego.

Zamilkli obaj na krótką chwilę,smutni,że powstań było aż tyle.

Na Rynek idą,gdzie dorożki stoją i parskają koniki kare.

Wsiadają. -wio!-woła pan dorożkarz i opuszczają Miasto Stare.

A my za nimi Traktem Królewskim , przez Krakowskie i Nowy Świat droga wiedzie,

a dalej przez Ujazdowskie do Wilanowa aż się dojedzie.

Jan III Sobieski tu mieszkał w Wilanowie,

że on Turków pokonał w szkole się dowiesz.

Minęliśmy po drodze Łazienki,króla Stasia park piękny.

Tam w stawie karpie złote pływają a po stawie łabędzie,

paw chodzi po trawniku i mnóstwo kwiatów jest wszędzie.

Są one też w ślicznym Ogrodzie Botanicznym.

Stukaja pięknie kopytka koników, jadących za autobusem,

a gdy on trąbi ,koniki , na bok zbiegają z drogi kłusem.

Zrobiło się ciemno,więc zawracamy na Zamkowy Plac,gdzie czeka piękny ptak nasz.

Bardzo to lubię,dziaduniu drogi,czy tobie też się podoba?

Powstaniec,Jan Kiliński,nasza podróż i pan Zagloba?

Wilanów,Łazienki,szlak królewski piękny?

Chyba każdego człowieka te historie wzruszą,serce poruszą?

Zda mi się,że widzę-mówi pan z białą laseczką, patrząc radośnie na dziecko,

bo przez me uszy mówisz do mojej duszy.

Straciłem wzrok ,wnusiu,broniąc Warszawy,kilka lat wtedy miałem,

a dzisiaj dzięki Tobie na nowo go odzyskałem.

Dziadek i wnuczek padli w objęcia z tego wielkiego szczęścia.

A Wędrowniczek,nasz Jasio-orzeł już w innej bajce jest może.

A może wrócł na brzeg prawy, by patrzeć na lewobrzeżne dzielnice Warszawy?

Na Żoliborz, Bielany, Młociny, na Powiśle, Mokotów, Ursynów?

Pewnie wrócił do zoo na Pragę, by stamtąd znów patrzeć na Warszawę

i w nowych bajkach glosić Jej piękno, i slawę.

Za tydzień o tym się dowiemy, gdy znów przed radiem zasiądziemy.

A dziadek będzie czytał bajki wnukowi wieczorem ,bo znów jest aktywnym seniorem.

Czy to bajka jest czy nie? Każdy myśli to,co chce.

Kuku, kuku, kuku audycja się skończyła,

kuku, kuku, kuku żegnajcie przedszkolaki.

Przebudzenie.

Znów mam swoje 65 lat. Jestem u Seniorow na Zawiszy i nową bajkę piszę.

Chętnie wracam do przedszkolnych lat, bo piękny jest dziecka świat !

BRZOZA z Warszawy 11.07.2011



Wycieczka

Na warszawskiej Pradze

Kuku,kuku,kuku to znowu ja,

ale nie audycja radiowa,

bajka pisana w internecie,

na www mnie znajdziecie.

Witam Was dzieciaczki nowe,

bo dawne są już dorosłe.

Tym razem to nie sen,lecz wirtualna wycieczka

dla syneczka mojego syneczka.

Syn mieszka na Żoliborzu,a na Woli ja,ale każde z nas warszawską Pragę zna.

Tu,w praskim zoo, mieszka nasz ptak-orzeł i pokazać Wam Pragę nam pomoże.

Właśnie przysiadł na wieży kościoła Floriana,to stara katedra bardzo znana.

Skrzydła rozpostarł,zatoczył koło i...poprowadzi nas do zoo !

Przed parkiem praskim misie mieszkają,

wybiegi,fosę z wodą i legowiska tu mają.

Zawsze tłum gapiów przy nich stoi i nikt się nie boi.

Misie po wybiegu paradują,przysiadają,porykują,podziwu potrzebują.

Teraz do zoo parkową aleją,gdzie pachnie cukrową watą i dzieci się śmieją,

fruwają baloniki,do fotografii pozują koniki.

My też na pamiątkę zróbmy sobie z nimi fotkę.

Wreszcie wchodzimy do zwierząt świata i zaczynamy od akwarium i terrarium.

Kto już widział takie dziwy?-różne płazy,gady,ryby?

Teraz idziemy do małpek,one już czekają i z ciekawością ludzi oglądają.

Skaczą zwinnie po prętach klatek i wyciągają łapki po datek.

My nic im nie damy,bo w zoo zwierząt nie dokarmiamy !

Są tu pod dobrą opieką ,są nakarmione i napojone,chyba zadowolone.

Przy brunatnych niedźwiedziach uważajcie!na murkach nie przysiadajcie!

Można wpaść do fosy z wodą i utracić życie młodo.

Wypadki takie bywały,gazety o nich pisały.

Jak tu wyliczyć wszystkie zwierzęta,gdy każdy inne zapamiętał.

Jeden żyrafę z długą szyją, a inny wilki co groźnie wyją.

Ktoś tak podziwiał hipopotama,że mu zginęła mama.

Lwy,tygrysy,rysie,żbiki,z Polski,z Azji i z Afryki.

Pingwiny i foki z bieguna,krokodyl ,i leśna kuna.

Towarzystwo doborowe-wszechświatowe!

A największy wśród nich słoń,też go nie karm,Boże broń!

Wtem zaszybował orzeł nad nami,bo chce nas poznać z innymi ptakami.

Najbardziej towarzyskie są papugi,mogą prowadzić dialog długi.

Na jednej nodze stoją bociany,brodzą pelikany,puszą się kormorany.

Trudno dzieciom zobaczyć je w naturze,więc stoją przy nich dłużej.

Kolorowe pawie chodzą po trawie,flamingi patrzą dumnie i rozumnie.

Chyba wiedzą wszystkie zwierzęta,że chcemy je zapamiętać,

wiedzą,że darzymy je miłością,ale tęsknią za wolnością.

Pożegnajmy się już ze zwierzętami,bo spacer nad Wisłę przed nami.

Na karuzeli dziś się nie pokręcimy,bo na plażową siatkówkę śpieszymy.

Wchodzimy w gąszcz zarośli,gdzie w pabach siedzą dorośli,

piwko popijają,a dzieci na leżakach lody zajadają.

Teraz wszyscy na sportowe zawody ,a potem do wiślanej wody.

A z lewego brzegu Wisły patrzy Zygmunt z kolumny, z Pragi dumny.

Ona mniej w walkach ucierpiała,stara tradycja na Niej ocalała.

Miastem jest 500 lat,a ponad 100 lat mają kamienice,prażanie się tym szczycą.

Przeszłość dzielnicy w nazwach zawarta,poznania jest warta.

Praga,osadnicy lasy wyprażyli i osadę założyli.

Ulica Targowa,bo na targu sprzedawali to,co z pól zebrali i w gospodarstwie wyhodowali.

Ząbkowska wiodła do pobliskich Ząbek,Kawęczyńska pewnie do Kawęczyna,

Markowska chyba do Marek ,a z Wileńskiego była kolej do Wilna.

Pewnie się domyślacie dlaczego Kijowska i Brzeska ?

Jedna od miasta Kijowa,a druga od miasta Brześcia.

Z Pragi na Wschód,do Rosjji było blisko i stąd to wszystko.

Ale dlaczego ktoś ulicy nazwę nadał jedenastego listopada?

Kim był Różycki-patron bazaru słynnego?

Kim Karol Wójcik,kim Okrzeja?Nazwiska ich w nazwach ulic,dlaczego?

Są nazwy ulic literackie,naukowe,patriotyczne i renesansowe.

Brechta,Darwina,Witkiewicza,Borowskiego,

Platerówek,Dąbrowszczaków,Starzyńskiego,

Jagiellońska od rodu Jagiełłów,Zamoyska od Zamoyskiego.

Może mi zarzut ktoś postawi,że nie przybliżałam zbyt tych nazwisk,

ale wolę,żeby to zrobiono w szkole.

Nie może być lekcją wycieczka dla syneczka mojego syneczka.

A poza tym utrwalić wszystko możecie w internecie.

Smutna jest ulica Skaryszewska,dziś się tu zwyczajnie mieszka,

ale za niemieckiej okupacji nie była to ulica miła.

W szkole przy tej ulicy ludzi więzili Niemcy

Z ulicznych łapanek ich tu przywozili,torturowali i do obozów wywozili.

W pobliżu Skaryszewskiej jest Dworzec Stadion i stadion sportowy,

dotychczas "Dziesięciolecia",a teraz będzie nowy-"Narodowy,

na mistrzostwa 2012 ma być gotowy.

Wzdłuż stadionu biegnie ulica Zieleniecka,znana mi od dziecka

z powodu przy niej położonego Parku Skaryszewskiego.

Jest to park zabytkowy im.IJ Padarewskiego z popiersiem jego.

Wszystkich rzeźb i pomników jest tu jedenaście w googlach je znajdźcie.

Teraz przed koncertową muszlą zasiadamy i zespołu rockowego słuchamy.

Każda muzyka jest ważna,młodzieżowa i poważna.

Na muszli koncertowej przysiadł nasz ptak-orzeł,bo dłużej z nami być nie może.

Czas wracać do zoo i my też do domów wracamy,bo daleką drogęmamy.

Trzeba jechać z przesiadkami,autobusem,tramwajami.

Jeszcze nasza Praga retro,ale wkrótce będzie metro!

Przybliży prawy brzeg Wisły do lewego:

Ursynów do Białołęki,Targową do Krakowskiego,

Powiśle do Saskiej Kępy,Grochów do Ursynowa,

Młociny do Tarchomina,Pragę do Wilanowa.

Czy to prawda jest czy nie? Każdy myśli to,co chce.

Na koniec ,Kochany Smyku,powiem Ci coś o praskim języku.

Tutaj mówi się gwarą,warszawską mową starą.

Upamiętnił ją w swych książkach pan Wiech,wzbudzał nimi śmiech.

Walery Wątróbka,Piekutoszczak,Gieniuchna,gwarą mówili,z praskich Szmulek pochodzili.

A ile podczas okupacji było w nich odwagi, dowiedzieć się mogą ,

ci co przeczytają "Cafe pod Minogą".

Melduję,że na Ząbkowskiej w każdy czwartek Muzeum Pragi jest otwarte

dla zbieraczy pamiątek i wspomnień o Niej.

Warszawa od dawna muzeum swe ma ,a Praga je organizuje,eksponaty przyjmuje.

Ja pracę o praskiej gwarze tu oddałam,którą na studiach napisałam.

Są dwa brzegi Wisły, nad nimi miasta dwa- Warszawa i Praga ma.

08.09.2011

↑ powrót do spisu utworów ↑



Barbara Maria Łuczak

Warszawie

To miał być panegiryk, wiersz o mej do Ciebie miłości

O cudownych uliczkach, pełnych wspomnień młodości

O pluskającej Wiśle wśród cienistych bulwarów

O śródmieściu neonów, pełnym ludzkiego gwaru,

O dumnych mostach na Wiśle, jak żelazne zatrzaski

Spinających ze sobą brzeg warszawski i praski.

O festynach tanecznych, pochodach, defiladach...

Mam to w żywej pamięci, pisać bym o tym rada.

Lecz wśród gmachów podniebnych i ulic wspaniałych

Pamiętam o innych dniach Twojej chwały

Kiedy z serc niby tarczą mogłaś otoczyć mury,

Kiedy słowo warszawiak – innej było natury.

Bo moje pokolenia tak inną Cię pamięta

Zrozpaczoną na co dzień, kolorową od święta

Rozsypaną gruzami w krzyży cierniowej koronie,

Usłaną mogiłami tych, co w Twej padli obronie...

W tych dniach niebezpieczeństw, serca rosły jak chleby

Każdy był przyjacielem. Obrońcą w razie potrzeby.

Dziś zmieniłaś oblicze, jesteś miastem – jak wiele

Upadają tradycje, zanikli przyjaciele

Lecz czy dawniej, czy teraz, wesoła, zadumana

Zawsze mi jesteś najbliższa moja Warszawo.

Kochana.

↑ powrót do spisu utworów ↑


Edward Piega

Metrem do Młocin

( TEKST DO LINII MELODYCZNEJ "Statek do Młocin" - Jarema Stępowski )

Metrem do Młocin, lub na Kabaty,

dziś w mig przejedziesz do swej cioci lub do taty !

Nie musisz się tramwajem tłuc,

w przesiadkach < INFĘ > złapać płuc !

Dwudziesty pierwszy, wiek dla Warszawy,

w komunikacji – wielkie dzieją się dziś sprawy !

Dziurę pod Wisłą wiercą już, potem w nią Metro puszczą, cóż !

Takie to czasy, taka technika !

Dzisiaj techniką się za rogi łapie byka,

Syrenkę martwi to, bo cóż – co raz już więcej, sztucznych róż…

Na praskiej stronie, prawie gotowy,

nie dopleciony jeszcze koszyk NARODOWY,

ale w środku – Cacko ! Miód ! Dach rozsuwany – istny Cud !

Teraz Drużynę, stworzyć by trzeba,

niech piłką grają prosto w bramkę, nie do Nieba !

Lecz po to w dachu, Dziura jest, by piłce wskazać, znany GEST

Metrem do Młocin i na Kabaty !

Wsiadając w Metro na rowerze, gnasz na Czaty!

Na Świętokrzyskiej, straszny tłok !

Damka ci wjeżdża kołem w krok !

Zawyłeś z bólu, Ona przeprasza,

Amor się cieszy – już trafieni ! – dobra Nasza !

Pociąg hamuje, fajnie jest ! Dziewczyna fason ma, On –gest !

Metrem do Młocin, lub na Kabaty,

jedziem sosnowy Gaz po wdychać Se w weekendy !

Bo to już modnym być zaczyna,

przejażdżka Metrem – znaczy: T r e n d y !

Metrem do Młocin, lub na Kabaty,

we trzy kwadranse se dojedziesz, gdzieś na Chaty !

Nie musisz się tramwajem tłuc, by zapalenie złapać płuc !

Dzisiaj w kryzysie, brak jest ,,sałaty”,

chcesz se pogruchać, to sobie miłość, kup na raty,

a potem w Metrze weźmiesz ślub,

będziesz w nim mieszkał, aż po Grób !

Niebawem w Metrze, z Woli na Pragę,

przygruchać będzie można sobie, jakąś Jagę !

Potem, jak zwykle – dziecko, ślub…

Kocham Warszawę, aż po Grób !

↑ powrót do spisu utworów ↑

Ryszard Kowalski

Siwy. 18.04.2006 r.

Siwy poszedł do piachu.

Swojak i alkoholik.

Fajans, lub bliski fachu.

Flaszka, zagrycha, stolik.


Siwy pamiętał wrzesień,

Siwy brnął przez kanały.

Ten Pruszków i ta jesień

i skronie posiwiały.


I gruzy, odbudowa

i zapał i rodzina.

Warszawę trza od nowa,

bo cmentarz przypomina.


I kumple i wspomnienia,

toasty za poległych,

za mury w których cieniu,

pozostał świat odległy.


Za żonę co odeszła,

za dzieci co gardziły.

Od Wisły, aż do Leszna,

trakt "Siwych" i mogiły.

↑ powrót do spisu utworów ↑